Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 

Wybaczcie...

Mon Oct 12, 2009, 10:23 AM
  • Mood: Neutral
  • Listening to: Robin Thicke
  • Watching: "Duchess"
  • Eating: carrot with apple
  • Drinking: coke, water, teas
Jest ciekawie, ale nawet chińskie przekleństwo mówi: "Obyś żył w ciekawych czasach.". W tym kraju i tak na nudę narzekać nie można, pomyślałam ostatnio nad kubkiem herbaty.
W powietrzu wisi moje "przepraszam" za devMEET. Wiem, że jak w końcu uda mi się go zapiąć, przyjdzie niewiele osób. Ale uwierzcie, nie mam czasu, a jak mam czas to ś;pię.
Dzień zaczyna się o 6:00, kończy o północy po 10-12h na UMedzie. Jest dużo pochłaniaczy czasu. Nawet nos nie wyściubia się po gazetę.
Zbliża się rocznica śmierci mojego taty i nie wiem czy sobie z tym poradzę.
Do tego stawiam pierwsze kroki w samodzielności - moje M stało się umową przedwstę;pną. Dumę maskuje tylko zmęczenie na twarzy. Czeka mnie poważny remont, który zajmie trochę czasu, ale wiem, że dam sobie radę. Jak się o czymś marzy, to nie można tego odpuścić.
Panicznie potrzebuję samotności i czasu, żeby sięgnąć w siebie. Może coś napiszę, może zacznę jogę, zaplanuję wystrój pokoju [przeklinając swój drogi gust...]. Pomysłów jest wiele, chociaż trochę gonię w piętkę z tempem. Cały czas z ludźmi, cały czas na rozmowach, cały czas w towarzystwie. To miłe. Tylko czasem chcesz się skupić i nie potrafisz. Chciałbyś coś napisać i nie możesz, bo patrzą Ci przez ramię. Jedynacy są do tego nienawykli. ;)
Dlatego zawiesił się pomysł historycznego devMEETu. Ale chciałabym do niego wrócić, bo to coś niecodziennego, innego. Coś za czym niektóre wrażliwe dusze tęsknią - te czasy gentelmanów, dam, kabaretów, etc.
Wybaczcie mi szczerość. Liczę na zrozumienie. I trzymane kciuki.
Mieszkaniowo Wasza,
Ead

Historyczny DEVMEET

Sun Jul 19, 2009, 11:41 AM
  • Mood: Neutral
  • Listening to: Tori Amos
  • Reading: Wu
  • Watching: Simon's Cat
  • Playing: Mafia Wars
  • Drinking: coke, water, teas
Termin realizacji wyglada na to, ze sie opozni. Nie dysponujemy strojami z epok. :(
Przynajmniej nie tych wczesniejszych. Czekacie na moje pomysly i realizacje. Moze rozdzielimy prace, zorganizujemy cos razem, a potem zrobimy z tego majstersztyk i uczcimy go kolacja? ;)

Mysle, ze pomysl zasadniczo odbiega od standardowego streetshootingu, ktory idzie nam najlatwiej, a taka sesja daje bogate mozliwosci artystyczne. Wyzyja sie makijazysci z pasji, fotografowie, artysci rysownicy [jesli zechca]. I mozna stworzyc cos naprawde ciekawego, innego, oryginalnego. Nawet jezeli odbiegniemy od tematu. Nawet siedzac w parku w sukience z koronki wyjdzie sie inaczej na fotce niz zwykle. A potem wrzucic na Nasza Klase, zeby znajomym zbielaly oczka. ;P Zartuje, zartuje...

Myslcie wiec dalej. Do konca lipca jestem w Poznaniu uchwytna, takze piszcie komentarze, notki, dawajcie znac, dzielcie sie pomyslami. Mamy czas ze spokojem do czasu otwarcie wypozyczalni, a wiec jak mniemam do wrzesnia.
Szukam wiec osoby od monitorowania:
pogody
trendow makijazowych epok minionych
strojow z epok roznych i mnogich
sama zajme sie wypozyczalnia i wyszukaniem ciekawych miejsc [ktos chetny do spaceru po miescie? ;)]

Wasza
Ead

Spakowane w mp3

Mon Jun 22, 2009, 1:32 AM
  • Mood: Fear
  • Listening to: Ojos de Brujo
  • Reading: Pathology
  • Watching: Simon's Cat
  • Playing: Mafia Wars
  • Eating: strawberries
  • Drinking: coke, water, teas
Kalendarz, butelka wody mineralnej [marki wspomnieć nie wolno, bo kryptoreklama] i stosik papierów. W kalendarzu pełno, w głowie - jakby tylko poduszka. Dwa telefony.
Czasami nie warto wracać do przeszłości. Trzeba zapomnieć, zostawić coś za sobą. Mp3, Celine Dion ze swoimi melizmatami wyś;piewanymi pod sufit. Coś puknęło w środku, pękło i wylały się ze mnie potoki łez.

"It's so hard to believe but
It's all coming back to me
(It's all coming back, it's all coming back to me now)

There were moments of gold
And there were flashes of light
There were things I'd never do again
But then they'd always seemed right"

Tak, chyba tych kilka linijek zdefiniowało wczorajszy wieczór. Bardzo mi go brakuje. Już ciężko by było pójść i się przytulić. I nie wypada się mazać - 8 miesięcy to dla ludzi, którzy nie znają tego uczucia dostatecznie dużo czasu, żeby zapomnieć i/lub oswoić się z pustką.

Kalendarz, wypakowany po brzegi, decyzje, butelka wody mineralnej do biegu. Ogród, żeby uciec od ludzi, którzy mnie krzywdzą. Kilkanaście zamówionych przez Allegro krzewów. Wycięte pokrzywy. Nauka sadzenia i pielęgnacji winogron - może wreszcie dobrnę do etapu wytwarzania wina. Telefon odłożony byle dalej, za to książki na permanentnym podorędziu. Wątpię, czy w moim życiu ten maraton kiedykolwiek się skończy. I nie chcę, by się kończył.

Wspolne zycie na osobne konta

Sat May 30, 2009, 5:56 AM
  • Mood: Fear
  • Listening to: Muse
  • Reading: articles
  • Playing: Mafia Wars
  • Eating: Magnum ice-cream
  • Drinking: coke, water, teas
Spowolnienie gospodarcze, prawny bubel zamiast normalnych przepisów, wywrócone ideały - czy to wszystko doprowadziło nas do ciekawego absurdu? Żyjemy w świecie trudnym. Minęło 100 lat od emancypacji, ale ani kobiety, ani mężczyźni nie nauczyli się z tym żyć. My próbujemy radzić sobie ze "stanowiskami pracy", wspinamy się po szczeblach kariery, a wieczorami samotne płaczemy w poduszkę, że nie ma kto nas przytulić. Mężczyźni wiecznie odczuwają kompleksy, że już nie są tacy silni, tacy mądrzy, że coraz więcej wysiłku muszą włożyć, by nam zaimponować.
Znalazłam niedawno artykuł o tym, że wzrosła liczba "wypadków przy pracy", że kobiety zaczęły "przypadkowo" zachodzić w ciążę, mimo stosowania antykoncepcji. Dodajmy - mechanicznej. Dlaczego? Facet próbował złapać dziewczynę jak to się mówi "na dziecko". Schemat, który pół wieku temu wałkowały kobiety. Który doprowadził do wielu rozwodów, zniszczonych żyć, zagubionych i samotnych dusz. Nie uczymy się na błędach pokoleń? A ileż tych pokoleń "niezależnych" było?!
Rzecz w tym, że odtrąbiony upadek "podstawowej jednostki społecznej", jaką jest rodzina nie wynika tylko z mentalności społeczeństw. Żyjemy w dziwnym kraju, gdzie polityk czołowej partii mówi o konkubinacie jak o gnieździe zbrodni (kazirodztwa, zabójstw, pedofilii, gwałtów, etc.), ale nie ułatwia życia młodym małżeństwom.
Do etapu wspólnego życia mam jeszcze daleko. Zastanowiłam się jednak poważnie, gdy przeczytałam relacje kilku małżeństw ze wspólnotą majątkową. Stracili wszystko. Oboje. Ledwo wiążą koniec z końcem, bo mieli wspólny budżet, do którego przypiął się komornik. Nasi dziadkowie dziwią się potem, że wybieramy intercyzy, rozdzielność majątkową, separacje "na papierze"... Mamy spowolnienie gospodarcze, ludzie tracą pracę, ratują co się da. Rozdzielność majątkowa gwarantuje, że gdy jedna strona straci wszystko - druga zachowuje swoje dobra. Można tak przeżyć tych kilka lat nieurodzaju godnie, bez popadania w depresje, większe długi, etc.
W tym temacie uderza mnie tylko nastawienie: "ja płacę pół, ty płacisz pół". Szczegółowe rozliczenie. Dlaczego nie przyjąć zasady 1 wspólnego konta i 2 osobnych? Dzieci? Wg wielu trzeba skrupulatnie rozliczyć 50/50, niezależnie od poświęconego im czasu, miłości... Kolejna paranoja, do której doszliśmy od równouprawnienia.
Odnoszę wrażenie, że te społeczne porażki wiążą się z tzw. "byciem sobą". Nikt nie chce iść na kompromis w obawie, że coś straci. Marzenia własne cenimy wyżej niż partnera, zamiast go wesprzeć i dodać mu skrzydeł. Czy tak trudno jest przynieść komuś herbatę, gdy robi rozliczenie i nie wyrzucać mu, że zapomniał o obiadku u mamusi? Albo zmyć naczynia, kiedy druga osoba jest chora, nie licząc na "rewanż"? Miłość i wspólne życie są jak dobry biznes, tylko umowę sporządza się latami. Aneksów dopisujemy po kilka dziennie, taka kolej rzeczy. Ale jedno bez drugiego nie ma sensu. Stajesz przed drugą osobą, mówiąc, że jej nie opuścisz aż do śmierci, a potem masz amnezję? Miłość nie wyklucza własnego konta, własnego rozwoju, własnych marzeń - czasami tylko trzeba z nimi poczekać, wspomóc tę drugą osobę. Nie sztuką jest udawać związek, sztuką jest go zgrać!
Rozliczamy wszystko. Nie wystawiajmy sobie rachunku za decyzję, która dodawała nam skrzydeł. Nie dzielmy, lecz łączmy. Czy może znowu jestem z innej planety?
Zaniepokojenie Wasza
Ead

Zadza wladzy

Sun May 3, 2009, 3:35 AM
  • Mood: Delighted
  • Listening to: Let It Rock - Kevin Rudolf feat. Lil Wayne
  • Reading: articles
  • Watching: Fast&Furious4, Vicky Cristina Barcelona
  • Playing: Mafia Wars
  • Eating: Schoko-Bons
  • Drinking: coke, water, teas
Obejrzalam cala 1-sza serie "Dynastii Tudorow". Nasunela mi sie mysl, ze przemoc, gwalty, zabojstwa i intrygi w pelni wystarcza, by przejsc do historii. Kaligula [sypial z wlasnymi siostrami], Iwan Grozny [jednego roku podczas roztopow smrod cial zatopionych podczas zimy byl tak wielki, ze ludzie migrowali ze swoich domostw], Henryk VIII wreszcie [co noc inna kochanka, 6 zon, z czego 4 pomordowane, 1 odeslana i 1 ktora dala mu syna i przezyla o kilka lat]... Najwiekszym sk@#%$ najmniej sie obrywa tak naprawde.

Czytalam artykul o tym, co ludzie potrafia zrobic zwierzetom. Moje psy tez doprowadzaja mnie do granic, ale nie obcielabym zadnemu z nich pyska... To nie sa rzeczy. Przez ostatnich kilka dni, gdyby ktokolwiek mnie zobaczyl, z pewnoscia uznalby mnie za szalona, skoro za wszelka cene probowalam ratowac swojego chomika z zapalenia pluc. Udalo sie. Dzieki weterynarzowi, szeptom, napojom dla ciezko chorych, cierpliwosci i wierze, ze to sie jakos ulozy.

Posluchalam kilka nowych piosenek. Szukam ciekawostek muzycznych.

Uzaleznilam sie od IncrediMail i Facebooka. I ogrodu. Dzien bez kopania w ziemi to dzien stracony. Dzis przesadzalam irysy, wczoraj niezapominajki, a przedwczoraj sialam mieszanke w kolorze blue.

Rozwijajaco Wasza
Ead

Journal History

Site Map