W powietrzu wisi moje "przepraszam" za devMEET. Wiem, że jak w końcu uda mi się go zapiąć, przyjdzie niewiele osób. Ale uwierzcie, nie mam czasu, a jak mam czas to ś
Dzień zaczyna się o 6:00, kończy o północy po 10-12h na UMedzie. Jest dużo pochłaniaczy czasu. Nawet nos nie wyściubia się po gazetę.
Zbliża się rocznica śmierci mojego taty i nie wiem czy sobie z tym poradzę.
Do tego stawiam pierwsze kroki w samodzielności - moje M stało się umową przedwstę
Panicznie potrzebuję samotności i czasu, żeby sięgnąć w siebie. Może coś napiszę, może zacznę jogę, zaplanuję wystrój pokoju [przeklinając swój drogi gust...]. Pomysłów jest wiele, chociaż trochę gonię w piętkę z tempem. Cały czas z ludźmi, cały czas na rozmowach, cały czas w towarzystwie. To miłe. Tylko czasem chcesz się skupić i nie potrafisz. Chciałbyś coś napisać i nie możesz, bo patrzą Ci przez ramię. Jedynacy są do tego nienawykli.
Dlatego zawiesił się pomysł historycznego devMEETu. Ale chciałabym do niego wrócić, bo to coś niecodziennego, innego. Coś za czym niektóre wrażliwe dusze tęsknią - te czasy gentelmanów, dam, kabaretów, etc.
Wybaczcie mi szczerość. Liczę na zrozumienie. I trzymane kciuki.
Mieszkaniowo Wasza,
Ead